Archiwum kategorii: Lektury przygodne

Tropiciel ulotnych skarbów

Bartosz Hlebowicz

Środa byłby złym przewodnikiem dla turystów, bo jego książki nie są budowane według logiki geografii, lecz swobodnej refleksji. Który turysta wybrałby się w ogóle do Czeczenii albo zadawał z Czeczenami w Polsce? Albo kto wybierałby się do Maroka, żeby przesiedzieć przez godzinę w na wpół pustym barze w jakiejś zapomnianej miejscowości, delektować się sztuką przelewania świeżo zaparzonej herbaty z miętą z jednej szklaneczki do drugiej?

Czytaj dalej

Reklamy

Piekło na ziemi proroków

Bartosz Hlebowicz

Zasługą di Giovanni jest sugestywny opis wojny jako nigdy nie kończącego się oczekiwania, odmierzanego wypalanymi papierosami i regularnymi nalotami helikopterów z bombami beczkowymi; a także uchwycenie momentów, w których z zabójczą prędkością normalność przeistacza się w nienormalność, sąsiedzi zamieniają się we wrogów, a pokój w wojnę.

Czytaj dalej

Ruch, czyli życie

Bartosz Hlebowicz

Krótko mówiąc: Europa nie jest pępkiem świata (a Polska nie jest pępkiem Europy).

Czytaj dalej

Swojska Ameryka

Prowadzone „na luzie” zapiski Zbigniewa Białasa, anglisty z Sosnowca, z pobytu na amerykańskiej prowincji i podróży przez połowę Stanów. Zero sztucznego zachwytu Ameryką, ale na szczęście brak też przemądrzałej krytyki.

Czytaj dalej

Mleko wierzącej matki jest lepsze

O KSIĄŻCE „MOST NAD ZŁOTYM ROGIEM” EMINE SEVGI ÖZDAMAR

Podczas gdy narratorka dorasta, jej kraj osuwa się w infantylny religijny faszyzm, partia religijna oznajmia, że „mężowie mogą bić swoje żony, byle nie w twarz”.

Czytaj dalej

Kastet i Polihymnia

Wrażliwość na sztukę niektórych polskich polityków jest wzruszająca. Na teatr na przykład.

Muza Polihymmnia, Centrale di Montemartini, Rzym, zdj. MM, © CC BY-SA 3.0

Czytaj dalej

Mój białostocki Dzień Pamięci

Bartosz Hlebowicz

O MIEŚCIE WZNIESIONYM NA ZAPOMNIENIU

 

rajzner-losyBez dzieła Rajznera i napisanej dwa lata później książki Kąckiego (a także np. publikacji Tomasza Wiśniewskiego) nie jest możliwa edukacja o współczesnej historii Białegostoku. Bez nich pozostaje nam tylko prymitywna ideologia dumy, chociaż cholera wie, z czego mielibyśmy być dumni. Z umiejętności zapadania w amnezję na kilka pokoleń?

Czytaj dalej