Archiwa miesięczne: Wrzesień 2021

Włochy. Skuteczne demokratyczne państwo vs. antyszczepionkowcy

Bartosz Hlebowicz, Florencja

Manifestant ze „Strażnicy Wolności” protestujący przeciw „rządowej dyktaturze maseczkowej” we Włoszech. Florencja, 1.09.2021, fot. Bartosz Hlebowicz

Mieli wstrząsnąć rządem, zablokować kraj. Odgrażali się: „Skoro nie wszyscy mogą korzystać z pociągów, to dziś nikt nie wyruszy”. Zakończyło się spektakularną porażką, ale zdobyli swoje pięć minut w mediach.

Od 1 września we Włoszech obowiązuje „zielona przepustka” na podróżowanie pociągami dalekobieżnymi. Żeby ją otrzymać, trzeba być zaszczepionym albo mieć negatywny wynik aktualnego (48 godz.) testu na obecność koronawirusa. W proteście przeciwnicy szczepionek i zielonych przepustek zapowiedzieli na godz. 15.00 blokadę dworców i pociągów w 54 miastach. „Wojsko” włoskich antyszczepionkowców zwoływało się w mediach społecznościowych pod hasłem „Dość dyktatury”.

Włoskie MSW było szybsze, bo już w nocy z wtorku na środę posłało zastępy karabienierów do pilnowania stacji w całym kraju. 

W rezultacie, o godz. 15 we środę na stacjach stawiły się tylko niewielkie grupki przeciwników „dyktatury”, czasem wręcz pojedyncze osoby. Media donoszą: w Turynie trzydziestu antyszczepionkowców, w Trieście piętnastu, w Bolonii około dziesięciu, w Genui pięciu, w Neapolu dwóch(!).

„O, gdzie są inni? Czyżbym pomyliła dzień?” – pytała fryzjerka Giusy na rzymskiej stacji Tiburtina, gdy okazało się, że wokół niej nie ma współtowarzyszy broni. „Jestem pewna, szczepionki zabijają. Dzisiaj stanę się naprawdę sławna” – zwierzyła się reporterowi „La Repubbliki”.

Okazało się jednak, że nie była sama. Na Tiburtinę przyszło także kilkunastu osiłków z faszystowskiej Forza Nuova – Nowa Siła. Widząc, jak to ujęli, „próbę techniczną rządu wojskowego”, wycofali się do pobliskiego baru na „naradę”. W Rzymie porządku na stacjach pilnowało aż 5 tys. funkcjonariuszy. Szefowa MSW Luciana Lamorgese, zaniepokojona agresywnymi weekendowymi atakami antyszczepionkowców na dziennikarzy, lekarzy i polityków (ministrowie zdrowia i spraw zagranicznych otrzymali pogróżki i muszą poruszać się pod ochroną), ogłosiła, że „nie będzie tolerowała gróźb i podżegania w necie do popełniania przestępstw” ani „nielegalnych manifestacji”. We środę Lamorgese sprawiła, że państwo było górą.

Protest antyszczepionkowców przed dworcem Santa Maria Novella we Florencji. 1.09.2021, fot. Bartosz Hlebowicz

Wybrałem się na główną stację we Florencji. Jedyne zgromadzenie tworzyli karabinierzy i dziennikarze – tych ostatnich było około pięćdziesięciu. Przeciwnicy zielonych paszportów mieli zebrać się pod dworcem o 14.30 i rozpocząć blokadę o 15.00. Do godz. 15 nie działo się nic. Reporterzy ucinali pogawędki z funkcjonariuszami, którzy nie chcieli bawić się w przewidywania („może przyjść garstka, a może pojawić się cały tłum. Nigdy nie wiadomo”). Około 15.00 nadszedł mężczyzna i dwie kobiety – bez masek, zatrzymali się blisko dziennikarzy. Po kilku minutach mężczyzna zaczął wykrzykiwać około 20-minutową odezwę. Mówił m.in. o tym, że we Włoszech mamy do czynienia z „rządową dyktaturą” jak w czasach komunizmu (wymienił nawet tytuły komunistycznych gazet z naszej części Europy: „Rudé Právo” i „Prawdę”), porównał los Włochów do losu Indian (wyszczególnił Inków), orzekł, że dziennikarze są winni śmierci obywateli w czasie rzekomej pandemii, mówił oczywiście o „eksperymentalnych szczepionkach”, a nawet o trwającej dyskryminacji rasowej, ale trudno powiedzieć, co miał na myśli. Pytał, ilu „gównianych polityków zaraziło się covidem i od niego umarło” (w sensie zapewne, że powinni byli). Przedstawił się jako artysta z grupy „Strażnica Wolności”. Potem doszło kilku innych manifestantów. W sumie przemawiało pięć osób, otoczonych chmarą dziennikarzy, którzy potem jeszcze przeprowadzali z nimi wywiady z osobna. Każdy „przeciwnik dyktatury” udzielił po pięć-sześć wywiadów. Wśród nich, poza „artystą ze strażnicy”, wyróżniał się pan z bródką i i naszytą na piersi Gwiazdą Dawida, który w ten sposób zrównywał swój los z tragedią Żydów w czasie II wojny światowej. Każdy mówca mógł liczyć na oklaski tłumku 3-4 osób. Karabinierzy nie musieli interweniować, spokojnie palili papierosy. O blokowaniu pociągów nikt już nie myślał.

Ale „bojownicy o wolność” nie składają broni w parlamencie. Klops na dworcach powetowali sobie choć częściowo w parlamencie – podczas głosowania w komisji parlamentarnej ds społecznych posłowie Ligi, zagłosowali przeciw „zielonemu paszportowi” (chodziło konkretnie o zamianę ogłoszonego miesiąc temu rządowego dekretu w prawo). Salvini, lider Ligi, zapowiada też, że nie zgodzi się na projekt premiera Mario Draghiego, by od 1 października zielony paszport obowiązywał w urzędach publicznych.

Dla przypomnienia: Liga wchodzi w skład koalicji rządowej.

%d blogerów lubi to: