Dżihad i papierosy. Włoska policja rozpracowuje siatki przemytników z Tunezji

Bartosz Hlebowicz, 19.01.2019

Za przerzut z Tunezji na Sycylię bogaci Afrykanie płacą przemytnikom po 3 tys. euro. Z tej trasy mogą korzystać również dżihadyści.

Mazara del Vallo. Turystyczna miejscowość na południowo-zachodnim wybrzeżu Sycylii. Nad samym morzem szykowna restauracja „Bellavista” – Piękny widok. Na początku tego tygodnia policja skarbowa (jedna z włoskich służb porządkowych, podlegająca Ministerstwu Gospodarki) z Palermo aresztowała kilkunastu mężczyzn, Włochów i Tunezyjczyków, w tym Fadhela Monzera, właściciela restauracji. Monzer od wielu lat mieszka we Włoszech. Według prokuratury z Palermo to on kierował siatką przemytników przerzucającą zasobnych klientów do Włoch.

Przemytnik wszechstronny

Monzer organizował przemyt ludzi solidnymi łodziami z Tunezji na Lampedusę nawet kilka razy w tygodniu. Na wyspie pasażerowie przesiadali się na mniejsze jednostki, którymi przewożono ich do Mazara del Vallo. Jak się okazało, przemytnicy używali nawet wykradzionych z policyjnego depozytu superszybkich motorówek i motorów do łodzi, które wcześniej zostały zarekwirowane przez włoską straż przybrzeżną innym przemytnikom! W podsłuchanych przez śledczych rozmowach Monzer chwalił się, że pomógł wyjść swojemu człowiekowi z tunezyjskiego więzienia, korumpując tunezyjskich urzędników.

O tym, jak rozległe biznesy prowadził Monzer, w przeszłości przesłuchiwany w sprawie przemytu broni, świadczy lista zajętych przez policję finansową posiadłości: restauracja, dom-bunkier w Marsali, gospodarstwo rolne, dwa statki rybackie, a nawet stocznia! Do tego różne konta, na które przelewano pieniądze za „usługi”. Policja skarbowa zajęła też samochody z przemycanymi papierosami. Niektórych członków grupy przestępczej zatrzymano w porcie w Palermo, gotowych do ucieczki do Tunezji, z 30 tys. euro w gotówce ukrytymi w samochodzie. Trwa obława na innych członków siatki.

Wirtualni mudżahedini

9 stycznia ROS, specjalna brygada żandarmerii wojskowej, aresztowała piętnaście osób między Palermo a Trapani (a jedną osobę nawet w Brescii na północy kraju), oskarżonych o przemyt „majętnych i wyselekcjonowanych” klientów z Tunezji do Włoch. Aresztowani to Tunezyjczycy, Sycylijczycy i jeden Marokańczyk. Trwają poszukiwaniu kolejnych członków grupy. Zdaniem śledczych niektórzy z nich powiązani są z dżihadem – prokuratorzy mówią wprost o „realnym zagrożeniu dla bezpieczeństwa narodowego”.

Na trop przemytników Włosi wpadli dzięki zeznaniom przebywającego w więzieniu za handel narkotykami Tunezyjczyka Arbiego Ben Saida. Zaczął sypać, nie chcąc być oskarżonym o terroryzm i w obawie, że „Włochy zaleje armia kamikadze”. Ben Said, który sam dostał się na Sycylię na łodzi przemytników, zeznał, że słyszał od członków gangu, jakoby Khedr „pomagał w ucieczce do Włoch osobom biorącym udział w atakach terrorystycznych w Tunezji”.

Stawki w kierowanym przez trzech Tunezyjczyków przemycie ludzi szybkimi łodziami były następujące: 5 tys. dinarów tunezyjskich dla „zwykłych” pasażerów, 10 tys. dla dżihadystów i osób będących w przeszłości na bakier z prawem. Spośród trójki hersztów żandarmi złapali na razie tylko jednego, Mongiego Ltaiefa. Dwójka pozostałych to 31-letni Khaled Ounich i 32-letni Ahmed Khedr.

Włoscy śledczy zarzucają im m.in. propagowanie terroryzmu i podżeganie do aktów terrorystycznych. Tunezyjczycy dzielili się w sieci zdjęciami i filmami przedstawiającymi islamskich bojowników, egzekucjami więźniów oraz wzywali do walki ze Stanami Zjednoczonymi i Izraelem. Śledczy piszą też o zagrożeniu „dżihadem 2.0”, kierowanym przez „wirtualnych mudżahedinów”, prowadzących wojnę kulturową za pomocą „ataków tweetowych i szerzeniem radykalnej propagandy, mnożeniem fałszywych kont w mediach społecznościowych, których celem jest propaganda i nabór [terrorystów]”. Khaled Ounich utrzymywał kontakty z powiązanymi z terroryzmem stronami i profilami na facebooku w Tunezji, Iraku, Syrii, na Bliskim Wschodzie, w Europie i w Stanach Zjednoczonych.

Na profilu facebookowym Khaleda Ounicha wisiało np. zdjęcie dwóch bojowników islamistycznych, z podpisem: „Powiada Prorok Allaha (niech Bóg go błogosławi): każde państwo ma swoją turystykę i moją turystyką jest dżihad w imię Boga”. Jedna z facebookowych grup, do której należał, nazywała się „Ci, którzy tęsknią za Rajem”.

Włoscy śledczy odkryli także, że Khedr z fałszywym prawem jazdy odbył w zeszłym roku wiele podróży do Belgii. Siatka dysponowała „dużymi sumami pieniędzy”, których część inwestowała we Francji.

Siatka zajmowała się także przemytem papierosów z Tunezji i do tej pory, mimo kilku nalotów zarówno policji tunezyjskiej, jak i włoskiej, zawsze skutecznie się przegrupowywała, dzięki częstym zmianom numerów komórek i ścisłej współpracy z przemytnikami z Palermo. Część zarobionych na przemycie pieniędzy trzymano na fałszywych kontach w bankach tunezyjskich, resztę inwestowano w nieruchomości. Fundusze ze „wspólnej kasy” służyły m.in. do zakupu nowych łodzi w wypadku sekwestru.

Salvini wie swoje

Już w poprzednich latach doszło do kilku prób przerzutu dżihadystów do Włoch drogą morską. W 2007 r. Włosi aresztowali Tunezyjczyka Mehdiego Ben Nasra i wsadzili na siedem lat za kierowanie powiązaną z ISIS grupą planującą ataki terrorystyczne. Po odsiedzeniu wyroku został wydalony z kraju, ale w 2015 r. ponownie próbował przedostać się do Italii, kryjąc się wśród dwustu imigrantów, których zabrał z morza okręt włoskiej marynarki. Po wylądowaniu na Lampedusie podał fałszywe nazwisko i utrzymywał, że jest uchodźcą politycznym – Włosi jednak z łatwością ustalili jego prawdziwą tożsamość dzięki odciskom palców.

W zeszłym roku włoska policja aresztowała dwóch Gambijczyków, którzy – jak się okazało – byli żołnierzami Państwa Islamskiego, wyszkolonymi w Libii do zabijania i podkładania ładunków wybuchowych. Jednego śledczy wytropili w ośrodku dla uchodźców w Bari, drugiego w Neapolu (również ubiegał się o azyl). Obydwaj mieli przygotowywać zamachy terrorystyczne w Europie.

Podobnych przypadków jest we Włoszech niewiele i jak dotąd włoskie służby skutecznie wychwytują potencjalnych zamachowców, zwłaszcza w porównaniu z innymi państwami Europy Zachodniej. Nie przeszkadza to ministrowi Salviniemu tradycyjnie wmawiać swoim wyborcom, że trwa rzekoma inwazja imigrantów i tylko jej powstrzymanie zlikwiduje mafię. Ostatnie aresztowania skomentował na twitterze: „stop inwazji oznacza stop mafii”.

– Potencjalni terroryści we Włoszech są jak pojedyncze źdźbła w stogu siana – twierdzi Lorenzo Vidino z „La Stampa” – które można wyłowić tylko w drodze śledztwa i wywiadu, bez niszczenia całego stogu.

Artykuł ukazał się w „Gazecie Wyborczej” 19.01.2019
Reklamy

Otagowane:, , , , , ,

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s

%d blogerów lubi to: