„Zapomnieliśmy o tym, co się działo w marcu”

rys. Krysia Kierebiński

18 października 2020.

W niedzielę we Włoszech padł kolejny rekord zakażeń – 11.705. To był trzeci dzień z rzędu, kiedy odnotowano ponad 10 tys. nowych zakażonych. Z piątku na sobotę przybyło 900 zakażonych, z soboty na niedzielę 800.

Koronawirus najszybciej rozprzestrzenia się obecnie w Lombardii, gdzie w niedzielę odnotowano prawie 3 tys. infekcji (z czego 700 w samym Mediolanie, a dwa razy tyle, jeśli uwzględnić całą prowincję Mediolanu). W całych Włoszech zmarło wczoraj w związku z zakażeniem 69 osób.

W niedzielę liczba pacjentów na oddziałach terapii intensywnej wzrosła o 45 i sięgnęła już 750. W Kampanii i Lombardii zaczyna brakować wolnych łóżek dla chorych na COVID.

– OIOM-y, a także oddziały chorób zakaźnych już są przeładowane – alarmuje Agostino Miozzo, koordynator zespołu doradców naukowo-technicznych przy rządzie. – Musimy wzmocnić lokalną służbę zdrowia, w tym lekarzy rodzinnych. Do dyspozycji powinna być każda placówka w terenie, wolontariusze, a także struktury i zasoby wojska.


Rząd wprowadził nowe obostrzenia – to już drugi dekret w minionym tygodniu, poprzedni przyjęto we środę.

– Nie chcę słyszeć o lockdownie. Strategia nie może być ta sama co w marcu – powiedział premier Giuseppe Conte. – Dziś nie musimy wybierać, co jest ważniejsze: zdrowie czy gospodarka. Możemy dbać o jedno i drugie, reagując proporcjonalnie do potrzeb. Tam, gdzie spadła nasza czujność, musimy ją wzmocnić: mam na myśli kontakty z krewnymi i przyjaciółmi.

Ostatecznie rząd nie odważył się skrócić godzin otwarcia barów i restauracji. Nadal mogą być otwarte do północy, ale przy stoliku może siedzieć maksymalnie 6 osób. Na władze lokalne (co już wzbudziło ich protesty) rząd scedował prawo do podejmowania decyzji o zamykaniu po 21 ulic i placów w przypadku nadmiernego gromadzenia się ludzi.

Od środy obowiązywać będą nowe reguły dla szkół. Aby uniknąć tłoku w środkach transportu publicznego, uczniowie liceów i techników będą rozpoczynali naukę nie wcześniej niż o 9, czyli po tym jak większość dorosłych już dotrze do swoich miejsc pracy. Zostaną też zwiększone odstępy czasowe między wejściami i wyjściami ze szkoły poszczególnych klas.

Rząd wprowadza także zakaz organizowania kongresów i lokalnych targów.Wstrzymane są turnieje i rozgrywki na poziomie amatorskim (większość z nich właśnie w tych dniach miała ruszyć po siedmiomiesięcznej przerwie). Rząd pozostawił otwartą kwestię siłowni, basenów i sal sportowych, dając im tydzień na dostosowanie się do obowiązujących protokołów bezpieczeństwa.

– Niektóre z nich wzorowo zastosowały się do protokołów bezpieczeństwa i nie ma powodu, by je karać – powiedział premier. – Inne muszą jeszcze poprawić standardy. Dajemy im tydzień na poprawę, a sobie prawo do oceny i podjęcia za tydzień ostatecznej decyzji co do zamknięcia bądź pozostawienia ich otwartymi.


W weekend rząd uchwalił też projekt nowego budżetu. Pracodawcy zatrudniający osoby poniżej 35. roku życia będą zwolnieni od składek na ZUS. Na utrzymanie miejsc pracy (czyli płatne urlopy) w 2021 r. przeznaczonych będzie 5 mld euro, na służbę zdrowia 4 mld.

– Kończymy epokę cięć w służbie zdrowia – zapowiedział min. zdrowia Roberto Speranza. – Zaczynamy inwestować w to, co jest najcenniejsze.


Coraz częściej jednak pojawiają się głosy, że kraj reaguje z opóźnieniem również na drugą falę epidemii. Chcę przytoczyć tu dłuższe fragmenty ze wstępniaka Massimo Gianniniego, naczelnego „La Stampy”, który ok kilkunastu dni sam choruje na COVID. Zaraził też swoją 90-letnią, chorą na raka matkę, która jest sama w domu, pozbawiona – jak wielu innych zakażonych – opieki lekarskiej:

„Kiedy przenieśli mnie na OIOM około pięć dni temu, było nas szesnastu, prawie wszyscy ponad 60 lat. Dzisiaj jest nas 54, głównie 50-55-latkowie. Oprócz mnie i dziesiątki innych szczęśliwców, cała reszta jest w bardzo poważnym stanie: poddani sedacji, zaintubowani, leżący w pozycji twarzą w dół. Trzeba to zobaczyć, żeby zrozumieć… Ale ludzie nie chcą widzieć, a często nie chcą zrozumieć. A więc wyjaśniają to lekarze, anestezjolodzy, reanimatorzy, pielęgniarki, którzy już zaczynają pracować na dwie zmiany, bo brak rąk do pracy. Uzbrojeni – o czym już wiemy – w fartuchy, rękawice, maski i okulary. Nie wiem, jak oni dają radę. Ale dają, z gorzkim uśmiechem: „W marcu nazywali nas bohaterami, dziś nikogo nie obchodzimy. Już o wszystkim zapomnieli”. O to chodzi: zapomnieliśmy o wszystkim.

Trumny z Bergamo, starzy umierający samotnie w domach starców, symboliczne zdjęcia sanitariuszy-wojowników przygniecionych własnym zmęczeniem i poświęceniem, murale z lekarką trzymającą w ramionach chorą Italię, hymn śpiewany z balkonów. Czy to możliwe? Możliwe. Życie toczy się dalej, z wirusem czy bez. I tak oto znowu jesteśmy w tym samym punkcie, druga fala nie różni się od pierwszej: spieramy się, kto jest winny, wskazujemy opóźnienia. Jakby cała tragedia, której doświadczyliśmy, niczego nas nie nauczyła (…)

Zapomnieliśmy o tym, co się działo w marcu. Powtarzamy błędy, które zrobiliśmy wtedy. Po katastrofie z marca-kwietnia mieliśmy utworzyć ponad 7,5 tys. nowych miejsc na terapiach intensywnych i subintensywnych. Przybyło 1,3 tys. Na rozdysponowanie wciąż czeka 1,6 tys. respiratorów. Czyja to wina, że nie ma dla nich miejsca? Mieliśmy zatrudnić 81 tys. nowych lekarzy i pielęgniarzy. Zatrudniliśmy niecałe 34 tys. Kolejki na wykonanie testu to wstyd narodowy. Wszyscy obwiniają się nawzajem (…).

Nikogo nie oskarżam, nie rozpamiętuję win. Chcę tylko trochę powagi. Chciałbym tylko przypomnieć wszystkim, że nawet retoryka >nie możemy zamknąć wszystkiego< przeczy rzeczywistości, jeśli rzeczywistość mówi, że następuje lawina zakażeń. Jeśli chcemy powstrzymać wirusa, musimy zrezygnować z części naszych swobód. Nie ma innego rozwiązania (…). Nie chcemy drugiego lockdownu? Ale coś więcej niż ostatni dekret [ze środy] musimy zrobić.

Pandemia po raz kolejny skraca oddech naszej demokracji. Próba powstrzymania tego zależy tylko od nas. Zdobądźmy się na wyrzeczenie dzisiaj, by nie płacić wielkiego okupu jutro. Żeby powstrzymać pandemię, rząd, regiony, władze sanitarne i naukowcy muszą działać jak jeden organizm, jego normy i słowa powinny być koherentne i wzbudzające zaufanie. Tak nie jest. Dlatego jesteśmy skonfudowani i wystraszeni. Hasło „Wszystko pójdzie dobrze” nie powinno wyrażać tylko nadziei, to powinna być przede wszystkim kwestia woli”.


 

 

Otagowane:, , , , , , ,

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s

%d blogerów lubi to: