Obrazek z Trydentu

Źródło: giornaleTRENTINO.it

Ze wszystkich opowieści związanych z epidemią koronawirusa we Włoszech najbardziej poruszyła mnie przytoczona dwa dni temu przez „Corriere della Sera” – za lokalną prasą – relacja z nieudanej próby uruchomienia lekcji przez Internet w szkole w prowincji Trydent.

Mezzolombardo, 20 km na północ od stolicy prowincji i regionu Trydent-Górna Adyga. 7 tys. mieszkańców. Słynne na całe Włochy wina: schiava, teroldego. Oraz dobra szkoła, a właściwie cały kompleks szkół im. Martino Martiniego, misjonarza w Chinach w XVII w., urodzonego w Trydencie. Technikum techniczne, liceum naukowe, technikum ekonomiczno-sportowe. Placówka wyróżnia się posiadaniem szybkich łączy internetowych, wieloletnim doświadczeniem w realizacji rozmaitych projektów edukacyjnych online.

Dyrektorka: Okazja, by uruchomić projekty online

Krótko mówiąc: szkoła otwarta. Potwierdziła to inicjatywa Tiziany Rossi, dyrektorki, która po prostu nie chciała przerywać nauki. W Trydencie nie ma przypadków zakażeń ani specjalnego alarmu spowodowanego koronawirusem, ale władze prowincji – 25 lutego – i tak postanowiły przedłużyć zamknięcie szkół do końca karnawału.

Rossi, neapolitanka od lat żyjąca w Trydencie, nie chciała po prostu biernie czekać na ponowne otwarcie szkoły. Skontaktowała się z nauczycielami i niemal wszyscy zgodzili się, że nadszedł właściwy czas, by uruchomić projekt nauki online, nad którym w szkole noszącej imię jezuickiego misjonarza pracowano od 6 lat.

„Lekcje na odległość. W celu złagodzenia dyskomfortu spowodowanego zamknięciem szkół do piątku 28 lutego i w celu zagwarantowania podstawowego prawa uczniów do edukacji, przywołanego także w dekrecie rady ministrów, wprowadzimy lekcje na odległość, wykorzystując wszystkie narzędzia już dostępne w szkolnej chmurze aplikacji Gsuite. Uczniowie otrzymają emailowo zaproszenie do uczestnictwa w lekcji od konkretnego nauczyciela, tego, którego lekcja akurat wypada w planie”. Tak brzmiał list władz szkoły zaadresowany do nauczycieli i uczniów.

Udział w akcji zadeklarowało 89 nauczycieli spośród 90 zatrudnionych w placówce. Chęć uczestnictwa w lekcjach online potwierdziło także 94 proc. uczniów. Miejscowa prasa donosiła z dumą: „W ciągu zaledwie kilku dni szkoła zorganizowała powrót do lekcji, które przeprowadzone zostaną przez Internet i webcam. Młodzi ludzie, wygodnie w domu, będą mogli spokojnie uczestniczyć w lekcjach, które odbędą się w tym samych godzinach co zawsze”.

– Uczniowie nie będą tylko biernie słuchać wykładów – zapowiadała dyr. Rossi – lecz na odległość budować wiedzę wspólnie z nauczycielami. W poprzednich dniach wszyscy nauczyciele zostali poinstruowani, jak używać aplikacji Hangouts, Hangouts Meet o Drive, by wszyscy mogli korzystać jednocześnie z tych samych materiałów.

Szef związków: Epidemia nie była uwzględniona w planie szkolnym

Wydawało się, że nic nie stoi na przeszkodzie, by fantastyczną inicjatywę wcielić w życie. A jednak. W przeddzień uruchomienia zajęć na odległość, Rossi otrzymuje zdumiewający list od Pietro Di Fiore, adwokata i sekretarza związków zawodowych nauczycieli UIL Scuola Trento. Di Fiore, wbrew faktom, poinformował dyrektorkę, że „nie zostały podjęte przygotowania techniczne do prowadzenia lekcji online”, a także zacytował pismo władz prowincji, w którym informowano o „zamknięciu szkół i wstrzymaniu zajęć dydaktycznych”. Dalej, w tym samym liście, „nauczyciele znaleźli się w tymczasowej sytuacji, niezależnej od nich, niemożności prowadzenia dydaktyki”. Znowu wbrew faktom, jako że 89 na 90 nauczycieli dopiero co zgłosiło gotowość do „prowadzenia dydaktyki”. Ostatecznym ciosem dla rewolucyjnego pomysłu dyrektorki i niemal całej kadry nauczycielskiej był ten fragment listu adwokata, w którym powołał się na obowiązujące prawo: „dyrektor szkoły przygotowuje plan dydaktyczno-edukacyjny na cały rok, który powinien zostać zatwierdzony przez zgromadzenie nauczycieli”. Innymi słowy, plan taki już powstał i został zatwierdzony na początku roku szkolnego, a pani dyrektor nie uwzględniła w nim wybuchu epidemii! Adwokat informuje w swym liście, że wprawdzie można plan ten modyfikować w toku, ale „tylko podczas oficjalnego zgromadzenia nauczycieli”.

Lekcje online w Mezzolombardo się nie odbyły.

Podobna inicjatywa – lekcji przez Internet – działa w Codogno, strefie największego zagrożenia. W całym kraju, w regionach i prowincjach, w których zamknięto budynki szkolne, rząd – na czele z ministrem edukacji Lucią Azzoliną – zachęca do podobnych inicjatyw. Na stronie ministerstwa opublikowano dokument zaadresowany do nauczycieli z instrukcjami, jak prowadzić lekcje na odległość. „Zamieńmy ten czas na okazję” – napisała min. Azzolina.

Dziennik z czasu zarazy

Inna opowieść, też zapadająca w pamięć, na szczęście z innych powodów. Władze lombardzkiej gminy Codogno, czyli epicentrum koronawirusa, wpadły na pomysł, by stworzyć wirtualny dziennik z czasu zarazy. Zwróciły się do mieszkańców,by przysyłali na podany przez gminę adres relacje pisane, zdjęcia, memy, filmy, „które dokumentowałyby, jak społeczności izolowanych gmin potrafiły odpowiedzialnie, a czasem z ironią, przetrwać ten okres zawieszenia prawdziwej rzeczywistości”. Gmina spodziewa się zarejestrowania „chwil ważnych, zabawnych i dramatycznych”.

Podręczniki do szkół! Dzieci do domów

p.s. We wtorek włoski rząd podjął decyzję o zawieszeniu lekcji w szkołach i zajęć na uniwersytetach w całym kraju do 15 marca. Najpierw ją zapodał, potem odwołał, a potem znowu podał.

Rząd zrobił wszystko, żeby utrudnić życie rodzicom. Najpierw, o 14.00, podał informację o zamknięciu szkół wszystkim agencjom i gazetom, a gdy została ogłoszona, minister edukacji Lucia Azzolina oświadczyła, że to nieprawda i że rząd tylko rozważa taką opcję i właśnie wrócił się o opinię do specjalistów.

Wydawało się to dziwne, jako że to właśnie wirusolodzy postulowali zamknięcie szkół. Żaden z członków rządu nie zdementował jednak rewelacji Azzoliny. Po godz. 16 dzieci opuściły więc szkoły w przekonaniu, że następnego dnia do nich wrócą. W budynkach szkolnych zostały też jak zwykle ich podręczniki i zeszyty. Premier Conte jednak o 18.00 potwierdził decyzję rządu z godz. 14.00. Dzięki nieporadności rządu przez co najmniej 10 najbliższych dni dzieci nie będą mogły uczyć się ze swoich podręczników w domach, bo te będą się kurzyć na szkolnych ławkach.

Otagowane:,

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s

%d blogerów lubi to: