Strażniczka pamięci. Senatorka Liliana Segre, świadek Holokaustu [edit 28.01.2020]

 

Liliana Segre, Mediolan, 10.12.2019

Miała 8 lat, gdy ustawy rasowe Mussoliniego zamknęły przed nią drzwi szkoły, 13 lat, gdy z ojcem i dwoma kuzynami próbowali schronić się w Szwajcarii, ale wpadli w ręce Gestapo i zostali deportowani do Auschwitz. Dwa lata później wróciła z piekła. Sama.

19 stycznia 2018 r. prezydent Sergio Matarella mianował ją dożywotnią senatorką. „Za przynoszenie chwały Ojczyźnie najwyższymi zasługami na polu społecznym” , napisał prezydent.

Dziś, z racji tragicznych doświadczeń, ale też dzięki powściągliwemu sposobowi bycia i mądrym wypowiedziom, pozostaje jednym z najważniejszych autorytetów we Włoszech. Nie sili się na fajerwerki, nie bierze udziału w grach politycznych.  Po prostu walczy o prawa słabszych.

A nowe pokolenie sympatyków nazizmu grozi jej śmiercią. 27 stycznia 2020 r., w Dzień Pamięci o Zagładzie, anonimowi internetowi hejterzy znowu przypuścili na nią atak.

Urodzona w w rodzinie zlaicyzowanych mediolańskich Żydów Liliana Segre, jeden z ostatnich świadków Holokaustu, dziś jest potrzebna Włochom jak nigdy wcześniej. Opowiadając w szkołach i na uniwersytetach o swojej gehennie, zagładzie rodziny i włoskich Żydów, przypomina rodakom, że Shoah nie wziął się znikąd i ostrzega przed potwornościami, jakie rodzi obojętność i nienawiść wobec innych. Przypomina słuchaczom, że obozy zagłady były tylko ostatnim etapem zjawiska, na które istniało przyzwolenie większości krajów europejskich, także większości Włochów.

Włosi: wraca pokusa obojętności

– Nie wybaczam i nie zapominam, ale nie nienawidzę. Głoszenie nie-nienawiści to przekaz potrzebny dla dzieci, jak zresztą dla wszystkich, ponieważ atmosfera wynikła z ignorancji i obojętności, która panowała wtedy, istnieje niestety również dzisiaj – mówiła Segre podczas konferencji „Nauka dla pokoju”, zorganizowanej w połowie listopada na mediolańskim Uniwersytecie Bocconi, tym samym, który ukończył jej ojciec.

Rok temu, w Dzień Pamięci o Zagładzie, w wywiadzie dla „Huffington Post” Segre nie mówiła o Żydach prześladowanych przez hitlerowców, lecz o współczesnych uchodźcach, przed którymi tchórzliwi politycy usiłują zamykać porty.

– Widząc, jak odrzuca się innych, przypomina mi się, jak trzymając za rękę ojca, próbowaliśmy nocą, w głębokim śniegu, przekroczyć granicę tej cudownej Szwajcarii, która nas odrzuciła i wydała Włochom. Nie zgadzam się, żeby nasza demokracja, która kosztowała nas tyle cierpień, brukała się prawami uderzającymi w ludy wędrujące. Tam, gdzie jest przemoc, metody są zawsze podobne. Jedna rzecz jest zawsze identyczna: dystans, zbiorowa obojętność wobec osób, które decydują się włożyć do walizki nieliczne przedmioty, opuścić domy i zostawić za sobą całe życie, wiedząc nawet, że ryzykują życie swoje i swoich dzieci. O tej tragicznej analogii należy pamiętać i trzeba pomóc Włochom odrzucić pokusę odwrócenia się w drugą stronę.

Nie zawsze chciano jej słuchać. Po powrocie do Włoch szybko to zrozumiała. Słyszała: „my też cierpieliśmy”, ludzie myśleli o przyszłości. Gdy wyszła za mąż, wspólnie podjęli decyzję, że ich dzieci dowiedzą się o gehennie matki dopiero, gdy dorosną. I tak się stało. Przypomina się Primo Levi, którego wstrząsające wspomnienia z Auschwitz, Czy to jest człowiek, dziś uznawane za klasykę literatury światowej, zostały zrazu odrzucone przez wszystkie wielkie włoskie wydawnictwa.

Prawica broni rodziny i wolności słowa

30 października Senat włoski przegłosował, z inicjatywy Segre, utworzenie komisji do walki z rasizmem i antysemityzmem. Prawicowe partie wstrzymały się od głosu. Matteo Salvini (Liga) oświadczył: „Jesteśmy przeciwni kneblowaniu ust”, a komisję nazwał „sowiecką, jak u Orwella”. Zaś Giorgia Meloni, liderka Braci Włoskich, wyjaśniła, że jej partia nie głosowała, bo… „broni rodziny”. Silvio Berlusconi, szef Forza Italia, tłumaczył później, że nie bardzo rozumiał, o co chodziło w głosowaniu.

O napaściach słownych i fizycznych na „obcych” włoskie gazety donoszą niemal każdego dnia. Dwa dni po głosowaniu w Senacie ulicami Lukki przemaszerowała grupa młodych mężczyzn przebranych w mundury Gestapo. Na włoskich kontach Twittera przez pierwsze 10 miesięcy 2019 r. ukazało się 15 tys. antysemickich komentarzy. W sieci codziennie pojawia się dwieście nienawistnych wpisów pod adresem Segre (próbka: „Pytam się, dlaczego nie zdechła razem z resztą rodziny”). Coraz częściej senatorka otrzymuje anonimowe groźby (Salvini: „Ja też dostaję”). Od kilku dni porusza się pod policyjną eskortą.

Tymczasem liderzy prawicowych partii przekonują, że faszyzm to zamierzchła przeszłość, o którą nie warto kruszyć kopii. I nawołują do obrony „białej rasy” przed „inwazją islamskich imigrantów”.

Przeciw niepamięci

Pod koniec zeszłego roku radni piemonckiej Bieli, która w czasie II wojny światowej zasłynęła z walki z faszyzmem, odrzucili propozycję przyznania honorowego obywatelstwa 89-letniej Segre. Jednocześnie postanowiły nadać je telewizyjnemu gwiazdorowi Ezzio Greggio, urodzonemu w pobliżu Bieli. Greggio oświadczył, że nie przyjmie obywatelstwa, skoro odmówiono go Segre. Przypomniał, że również jego ojciec siedział w obozie koncentracyjnym.

Należący do Ligi burmistrz Bieli, którego nazwiska nie warto przytaczać, przeprosił za swoją decyzję.

– Byłem kretynem, przyznaję – wyznał, zaraz jednak dodając: – To, co przeżyła senatorka, miało miejsce 70 lat temu. A teraz chcą jej dawać honory. Kryje się za tym chęć zakazania wolności wypowiedzi.

Zaraz po Bieli, decyzję o nieprzyznaniu honorowego obywatelstwa Segre podjął związany z Ligą burmistrz podmediolańskiego Sesto San Giovanni. Propozycję zgłosili radni Ruchu 5 Gwiazd i Partii Demokratycznej. „Segre nie ma nic wspólnego z naszym miastem”, uzasadniał burmistrz.

Z mediolańskiego peronu 21, dziś będącego Muzeum Pamięci o Shoah, do obozów śmierci w latach 1943-45 odjechały 23 pociągi z włoskimi Żydami i politycznymi dysydentami. W jednym z nich Segre. Dziś zwiedzających muzeum wita wielki napis na ścianie: „INDIFFERENZA – OBOJĘTNOŚĆ”.

W ostatni wtorek władze Bieli ogłosiły, że pragną jednak uhonorować Segre. Przed siedzibą rady miejskiej manifestowała setka osób z wypisanym hasłem: „Nie jesteśmy kretynami”.

Kolejne miasta w całych Włoszech podejmują decyzję o uhonorowaniu Segre. Zaś dziennik „Huffington Post” rzucił pomysł kandydatury 89-letniej senatorki w wyborach prezydenckich, które odbędą się na początku 2022 r. Ideę poparł Nicola Zingaretti, szef Partii Demokratycznej.

„Nienawiść nie ma przyszłości”. Manifestacja poparcia dla Liliany Segre, Mediolan, 10.12.2019

Burmistrzowie murem za Segre

10 grudnia w Mediolanie odbyła się manifestacja poparcia dla Liliany Segre. Wzięło w niej udział, obok zwykłych obywateli tworzących „obywatelską eskortę” senatorki, około 600 burmistrzów z miast i miasteczek z całych Włoch, którzy zjechali do Mediolanu na wezwanie burmistrza tego miasta Giuseppe Sali. Hasłem głównym manifestacji jest „Nienawiść nie ma przyszłości”. Większość przybyłych burmistrzów należy do ugrupowań lewicowych, ale były też obecne ważne przedstawicielki Ruchu 5 Gwiazd: Virginia Raggi (burmistrzyni Rzymu) i Chiara Appendino (Turyn), a nawet związany ze skrajnie prawicowymi Braćmi Włoskimi burmistrz Cagliari Paolo Truzzu czy należący do Ligi Matteo Salviniego burmistrz Treviso Mario Conte. Zabrakło burmistrzów Bieli i Sesto San Giovanni.

10 grudnia w Mediolanie odbyła się manifestacja poparcia dla Liliany Segre. Wzięło w niej udział, obok zwykłych obywateli i byłych antyfaszystowskich partyzantów tworzących „obywatelską eskortę” senatorki, około 600 burmistrzów z miast i miasteczek z całych Włoch, którzy zjechali do Mediolanu na wezwanie burmistrza tego miasta Giuseppe Sali. Hasłem głównym manifestacji jest „Nienawiść nie ma przyszłości”. Większość przybyłych burmistrzów należy do ugrupowań lewicowych, ale były też obecne ważne przedstawicielki Ruchu 5 Gwiazd: Virginia Raggi (burmistrzyni Rzymu) i Chiara Appendino (Turyn), a nawet związany ze skrajnie prawicowymi Braćmi Włoskimi burmistrz Cagliari Paolo Truzzu czy należący do Ligi Matteo Salviniego burmistrz Treviso Mario Conte. Zabrakło burmistrzów Bieli i Sesto San Giovanni.

Obecna też była Segre, która przemówiła do tłumów (burmistrzowie uzgodnili, że żaden z nich nie zabierze głosu) na Piazza della Scala:

– Jest tu wspaniała muzyka, świątynia muzyki jest dziś na wolnym powietrzu. Jesteśmy tu, by mówić o miłości, nie o nienawiści. Nienawiść zostawmy anonimowym mistrzom klawiatury. Nienawiść można zwalczać utrzymując żywą wspólną pamięć o tragediach, które cierpiały minione pokolenia właśnie dlatego, że inni głosili nienawiść. Dzisiaj wykreślamy słowa „nienawiść” i „obojętność”.

p.s. 16 stycznia tego roku prawicowa rada miasta Werona przyznała Segre honorowe obywatelstwo. Tego samego dnia ta sama rada miejska postanowiła nadać jednej z ulic imię Giorgio Almirantego, jednego z sygnatariuszy Ustaw rasowych Mussoliniego z 1938 r., w czasie wojny redaktora antysemickiego i rasistowskiego pisma „La difesa della razza” (Obrona rasy), członka faszystowskiego rządu w Republice Salo, a po wojnie założyciela neofaszystowskiej partii Włoski Ruch Socjalny, której spadkobiercami są dziś m.in. Bracia Włoscy (Fratelli d’Italia) – to właśnie oni złożyli wniosek o uhonorowanie faszysty.

 

Otagowane:, , , , , ,

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s

%d blogerów lubi to: