We Włoszech KO PiSu. Dobry wynik Lewicy

Bartosz Hlebowicz, Florencja

W trzech włoskich komisjach Koalicja Obywatelska zgarnęła prawie tyle samo głosów co drugie PiS i trzecie SLD łącznie.

W Mediolanie i Palermo zwyciężyła Koalicja Obywatelska, na drugim miejscu uplasował się Sojusz Lewicy, a PiS zajął dopiero trzecie miejsce. W Rzymie zwycięł PiS, zdobywając zaledwie 38 głosów więcej niż KO.

Do Senatu Polacy we Włoszech wybrali, tak jak warszawiacy, Ujazdowskiego. Zdobył więcej głosów niż pozostali dwaj kandydaci razem wzięci.

Rzym: tłumy przed ambasadą

W autobusie 910, jadącym z dworca kolejowego na Plac Euklidesa w Rzymie słychać rozmowy po polsku: „Na którym przystanku należy wysiąść?”, „Wiesz, na kogo zagłosujesz?”. Z Placu Euklidesa małe grupki wysiadających z autobusu ciągną w stronę znajdującej się niespełna kilometr od przystanku ambasady polskiej w północnej dzielnicy Rzymu, Parioli. A tam widok niezwykły: o ile przy poprzednich wyborach tłum wyborców kłębił się na dziedzińcu ambasady, w tę niedzielę kolejka ciągnęła się daleko poza siedzibą ambasady: ulicą Rubens i skręcała w ul. Parioli aż do skrzyżowania z ul. Gramsciego. Gdy dotarłem tam w towarzystwie napotkanych po drodze Joanny i Magdy, które wysiadły tak jak ja na Piazza Euclide, przed nami czekało jakieś czterysta osób. Zapowiadało się długie miłe wyborcze popołudnie. Miłe, ponieważ wokół nas mnóstwo młodych uśmiechniętych osób, miejscowych i turystów, którzy ściągnęli, by wziąć udział w wyborach i – jak mi się zdawało – zdeterminowanych, by powstrzymać galopujący rozkład prawa i demokracji w Polsce.

Joanna i Magda, aby zagłosować, musiały odbyć wielogodzinną podróż pociągiem. Joanna studiuje geologię w Neapolu, Magda uczy języka angielskiego w szkole w jednym z miasteczek Apulii. Inni przybywali m.in. z różnych miejsc w Toskanii i Lacjum. W poprzednich latach można było głosować listownie, ale w tym roku parlament i prezydent Andrzej Duda postanowili utrudnić głosowanie Polakom za granicą, postanawiając, że będą mogli wybierać tylko osobiście.

– Nie rozumiem, dlaczego głosuje się tylko w ambasadzie. Kiedyś były tu dwie komisje, jedna w ambasadzie, druga w konsulacie – mówi jedna z pań w kolejce, która mieszka w Rzymie od 20 lat.

Z kolei mieszkająca pod Bolonią Jolanta głosowała w konsulacie w Mediolanie.

– Wybrałyśmy się w szóstkę dziewczyn. Wszystkie miałyśmy na sobie koszulki z napisem „KONSTYTUCJA”. Cztery z nich przekonałam do głosowania na Bożenę Przyłuską z Lewicy. Na naszą kolej czekałyśmy dwie godziny.

Kolejka do głosowania przed polską ambasadą w Rzymie,
13-10-2019

„Sytuacja stała się zbyt groźna”

Joanna z Neapolu zamierzała głosować na Annę Tarczyńską, adwokatkę z listy SLD, a Magda z Apulii na Bożenę Przyłuską z tej samej listy, liderkę projektu Świeckie Państwo.

– Jeśli chodzi o Senat, ucieszyłam się, gdy okazało się, że będzie jeden kandydat całej opozycji – tłumaczy Magda. – Ale gdy mianowano nim Ujazdowskiego, zaniemówiłam z oburzenia. I postanowiłam głosować na Kasprzaka.

– Głosuję na lewicę, bo to ona broni praw kobiet – wyjaśnia Joanna. – Moi rodzice zwykle głosowali na Platformę, ale czuli się zawiedzeni ich rządami. Rozważali poparcie lewicy, ale uważali, że to by się kłóciło z ich wiarą. Są przeciwni aborcji na życzenie czy adopcji dzieci przez pary homoseksualne. Wybrali jakiegoś bezpartyjnego kandydata startującego z listy PSL.

Pani Renata, która do Rzymu przyjechała z Florencji, gdzie mieszka od 13 lat, zagłosowała na Pawła Kasprzaka do senatu i publicystę Piotra Gadzinowskiego, ostatniego na liście lewicy do sejmu.

– Czekałam trzy godziny – mówi pani Katarzyna z Rzymu. – Do sejmu i senatu głosowałam na kandydatów Koalicji. Mieszkam we Włoszech wiele lat i dotąd nie głosowałem. Żyję tu od 30 lat. Wydawało mi się, że nie powinnam, skoro nie mieszkam w ojczyźnie, ale tym razem sytuacja była zbyt groźna.

– Zagłosowałem na opozycję – mówi pani Ewa, która mieszka w Rzymie od 27 lat. – Nie miałam ulubionego kandydata, zagłosowałem na Kidawę-Błońską. W życiu nie mogłabym oddać głosu na kandydata PiS. Przegrali Polacy, którzy nie są w stanie stworzyć spójnej opozycji.

Pomiędzy oczekującymi przechadzali się ojciec z synem w strojach szlacheckich z epoki.  – Jesteśmy husarami z pocztu kurlandzkiego – wyjaśniali wyborcom, którzy nie przepuszczali okazji, by się z nimi fotografować. – Dalej w kolejce stoją nasi koledzy.

Husaria – Poczet Kurlandzki to grupa rekonstrukcyjna, występująca w Polsce i za granicą. Do Rzymu na wybory przyjechali, robiąc przerwę w występach w Monte Cassino.

Koalicja wygrywa w cuglach

Do wyborów w Mediolanie, Rzymie i Palermo zarejestrowało się niemal dwa razy więcej wyborców niż w poprzednich wyborach.

Zliczając głosy z wszystkich trzech komisji włoskich, Koalicja Obywatelska okazuje się zdecydowanym zwycięzcą: 2767 głosów wobec 1730 PiSu i 1144 SLD.

W Rzymie zwyciężył PiS, uzyskując do sejmu 1353 głosów. Koalicja zdobyła niewiele mniej: 1315. Trzecie miejsce zajęła Lewica – 460 głosów. Do Senatu Ujazdowski (1648 głosów) wyprzedził Rudnickiego (1436) i Kasprzaka (331).

Inaczej zagłosowali Polacy w pozostałych dwóch komisjach we Włoszech. W obydwu okręgach zdecydowanie wygrała Koalicja Obywatelska, zdobywając dwa razy więcej głosów niż drugi Sojusz Lewicy Demokratycznej. PiS zajął dopiero trzecie miejsce (Mediolan: KO 1163 głosów, SLD 548, PiS 305, Palermo: KO – 289, SLD 136, PiS 72).

Na senatora Polacy w Mediolanie i Palermo wybrali Kazimierza Ujazdowskiego (70 proc. głosów), ale kandydata PiS Marka Rudnickiego (14,8 proc.), który w Warszawie był drugi, we Włoszech wyprzedził kandydat niezależny Paweł Kasprzak (trochę ponad 15 proc).

Zliczając głosy z wszystkich trzech komisji włoskich, Koalicja Obywatelska okazuje się zdecydowanym zwycięzcą: 2767 głosów wobec 1730 PiSu i 1144 SLD.

Komentarze z włoskiej prasy

„Miażdżące zwycięstwo <suwerennościowców>” – donosi dziennik „Il Fatto Quotidiano”, przypominając o „tonach homofobicznych” w kampanii PiSu i wsparciu Kościoła.

„Kaczyński i jego ludzie wygrali dzięki super-skutecznej kampanii przeciw LGBT, przeciw Niemcom i wzmocnieniu integracji politycznej w ramach Unii Europejskiej – analizuje dziennik „La Repubblica” – a także, co równie ważne, olbrzymim wydatkom socjalnym, które zadecydowały o wynikach głosowania wśród uboższej części społeczeństwa. Zwycięstwo Prawa i Sprawiedliwości w piątym pod względem potencjału gospodarczego państwie UE stanowi ważny sukces dla wszystkich partii <sowranistycznych> w Unii”.

Dziennik „Il sole 24 ore” ocenia, że ponowny wybór PiS „oznacza nowe napięcia z Unią Europejską. Ponadto wielu obserwatorów obawia się, że Warszawa będzie kontynuowała antydemokratyczne zmiany, których celem jest pełna kontrola nad rządem, sądami i mediami. Istnieją też obawy o gospodarkę i wielkie wydatki na rodzinę wprowadzone przez rząd i wzmożone podczas kampanii”. Włoski dziennik uważa, że drugie miejsce koalicji Platformy Obywatelskiej i Zielonych jest „dobrym wynikiem dla opcji centrowej, zdecydowanie proeuropejskiej, oznaczającym mimo wszystko umocnienie się opozycji wobec prawicowego rządu”. Gazeta odnotowała też prognozowane przez exit polls wejście do parlamentu „neofaszystów z Konfederacji Wolność i Niepodległość”.

„La Stampa”: Homoseksualiści zdaniem Kaczyńskiego są <atakiem na rodzinę, na której oparta jest Polska>. W narracji wyborczej PiS zagrożenie <muzułmańskie> zastąpiono zagrożeniem <homoseksualnym>”.

Turyńska „La Stampa” już dzień przed wyborami zapowiadała, że Kaczyński umocni swoją władzę w Polsce za pomocą „nacjonalizmu, rozdawania pieniędzy i wartości katolickich”: „w kampanii wyborczej ultrakonserwatywna partia obiecała nowe środki dla rodzin, podwyższenie płacy minimalnej, obniżenie wieku emerytalnego i broniła <wartości rodziny chrześcijańskiej> przeciw nowym najeźdźcom. O ile w 2015 r. zagrożenie stanowili migranci, dzisiaj są nimi młodzi członkowie wspólnoty LGTB i kobiety, które domagają się legalizacji aborcji. Homoseksualiści zdaniem Kaczyńskiego są <atakiem na rodzinę, na której oparta jest Polska>. W narracji wyborczej PiS zagrożenie <muzułmańskie> zastąpiono zagrożeniem <homoseksualnym>”.

Założony przez znanego włoskiego wydawcę Enrico Montanę portal Open, tworzony przez młodych dziennikarzy, skomentował, że Polacy nie posłuchali głosu swojej noblistki Olgi Tokarczuk, która zapowiadała je jako „najważniejsze wybory po upadku komunizmu” i „walkę między demokracją a autorytaryzmem”. Open zauważył też, że „poza polityką opiekuńczo-populistyczną, nacjonalistyczna partia Kaczyńskiego prowadziła zażartą walkę w obronie wartości „naturalnej rodziny” przeciw mniejszościom LGTB+ (z poparciem Kościoła katolickiego, pogrążonego w skandalu pedofilskim), atakując wartości liberalne Zachodu”.

p.s. Wiemy już, że PiS powiększy swoją przewagę w sejmie (ale utraci większość w senacie) i że dostaną się też do niego neofaszyści – przyjaciele Putina i gloryfikującej Wehrmacht Alternatywy dla Niemiec. Najbardziej szkoda mi młodych osób, takich jak te, które spotkałem w kolejce przed ambasadą, gotowych do poświęceń, optymistycznych. Ich ojczyzna staje się coraz bardziej przaśną ruiną demokracji i swobód obywatelskich.

Otagowane:, , , , , , , , ,

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s

%d blogerów lubi to: