…któryś jest w niebie

Domenico Quirico

esodo_01

Imigranci. Obrazki z nowego tysiąclecia.

Niepokój tego, który ocalał zaczyna już chyba przyćmiewać radość z tego, że jest się wciąż żywym. Znam to uczucie – sprawia ono, że zanurzenie się na powrót w normalności po naoglądaniu się piekła jest kolejną torturą.

starzec

Granica między Turcją a Syrią, a raczej między Turcją a tym, co kiedyś było Syrią. Tu zbierają się uchodźcy z 22-milionowego kraju, pustoszejącego na skutek wojny, kawałek po kawałku.

(…) Niekończący się rząd namiotów, baraków z kartonu, samochodów, oczu, czarnych chust.

(…) – Umrzeć teraz, kiedy Syria znajduje się w takiej sytuacji, byłoby czymś okropnym – mówi stary profesor, międląc w rękach kromkę chleba, zażenowany…

– Się żyje, a potem się umiera – dodaje.

Nie znajduje lepszych słów na opisanie tego, co czuje w obliczu potwornego, bezsensownego marnotrawstwa życia. Dzieci rozszarpane przez bomby. Kobiety rozerwane na pół przez pociski z moździerzy, kiedy stały w kolejce po chleb. Mężczyźni bez oczu, które wyłupiono im nożem. Innych posiekano mieczami.

Niepokój tego, który ocalał, zaczyna już chyba przyćmiewać radość z tego, że jest się wciąż żywym. Znam to uczucie – sprawia ono, że zanurzenie się na powrót w normalności po naoglądaniu się piekła jest kolejną torturą.

szkoła

(…) Opowiem o szkole, którą odwiedziłem podczas jednej z wypraw do Syrii. Budynek szkoły zachował się prawie nietknięty. Doświadczenie jednak nauczyło mnie, że to jedno z tych miejsc, w których oprawcy popełniają największe okrucieństwa. Trudno dokonywać rzezi między zwałami ruin, bloków cementu, domów ogryzionych przez bomby. Samemu można się potknąć. Mordercy lubią pracować w komfortowych warunkach.

To, co zobaczyłem w środku, do dziś budzi we mnie koszmary. … Zwłoki kobiety leżące na schodach, kolana zgięte pod ciałem, ramiona wyrzucone za głowę. Myślę, że może ułożono ją tak specjalnie: makabra, obscena na użytek żywych. Wielka kałuża ciemnej krwi zakrzepła na cemencie i ziemi.

W salach muszę omijać stosy zwłok: ciało chłopca z głową niemal oderwaną od korpusu, ciała trzech mężczyzn ściśnięte na podłodze. Inna kobieta przewrócona na boku, z wyrazem zaskoczenia na twarzy, szeroko otwartymi ustami i głęboko rozciętą głową. W zielonym stroju, ale materiał jest tak zniszczony, że widać pod nim rozkładające się ciało. Nigdy nie czułem podobnego fetoru. Na kolejnego trupa natykam się w korytarzu: wysoki mężczyzna, który padając, zablokował przejście.

W jednej z dalszych sal much jest jeszcze więcej, a smród jeszcze bardziej nie do wytrzymania. Zaczynam modlić się w duszy: „Ojcze nasz, któryś jest w niebie”. To musiał być pokój dyrektora szkoły. Przewrócone biurko, dzienniki ciśnięte na ziemię, wszędzie kartki papieru. I trupy: młodzi i starzy, mężczyźni i kobiety na kupie niczym sterta starych szmat. Dziesięcioro, może więcej, trudno ocenić, wydaje się, że zwłoki się ze sobą stopiły. Na twarzach zamarło przerażenie, strach, ból, samotność. Tutaj nieżywi nie mają godności, powykręcani, powyginani w groteskowych kształtach. Oczodoły niektórych są puste: wydłubano im oczy. Innym odcięto nosy, uszy, palce u rąk… Brzęczenie owadów wypełnia ciszę śmierci. Bojownik, który mi towarzyszy, wskazuje w ciszy plamy krwi na ścianach i sznury, które krępują ramiona wielu trupów. Ci nieszczęśnicy, zanim ich zabito albo zanim zmarli od ciosów, byli torturowani z najwyższym okrucieństwem.

Wiem, jak wyglądają takie tortury: chłosta gumowym kablem, elektrowstrząsy, łamanie kości uderzeniami kija, zawieszanie ofiary głową w dół, na plastikowych sznurach uwiązanych do kostek nóg…

ojczyzny

Po czymś takim, jak mógłbym mieć wątpliwości co do migrantów? Dlaczego mieliby nie uciekać, skoro po drugiej stronie prześladują ich koszmary i dni pełne okrucieństw?

(…) Niech to wreszcie do nas dotrze: żeby zrozumieć migrantów, sami musimy stracić więcej niż jedną ojczyznę, walczyć samotnie, bez żadnej flagi, przeciw wszystkim, umieć  przyjąć i odrzucić każdą sprawę – z wyjątkiem nadziei. Ale jak mielibyśmy to zrobić? My, którzy łudzimy się, że żyjemy w tym okresie historii, który należy już do przeszłości?

Świat przetoczył się w sposób niezauważony, po cichu, bez ostrzeżenia, w nowe czasy, tak jakby zmutowały się atmosfera Ziemi, jej tlen i rytm procesów spalania oraz mechanizmy wszystkich zegarów. Cały Zachód, od rządzących po rządzonych, naiwnie próbuje nadal oddychać tym samym powietrzem co kiedyś, i żyć na tej samej ziemi, co dawniej. I tylko nieliczni zauważyli, że znaki zodiaku się zmieniły.

 

Domenico Quirico, Esodo [Exodus], wyd. Neri Pozza, Vicenza 2016.

(tłum. nieoficjalne Bartosz Hlebowicz)

 

Reklamy

Otagowane:, , , , ,

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s

%d blogerów lubi to: