Włosi sięgają do gwiazd

BARTOSZ HLEBOWICZ, „Tygodnik Powszechny” 51-52/ 2016

grillo-putin

Ukraińcy budują kacety dla Rosjan i oddają się kanibalizmowi, NATO zagraża pokojowi, a Polska szkoli żołnierzy, którzy szykują się na wielką antyrosyjską prowokację…

Nie, to nie są majaczenia chorego umysłu. To „informacje” czytane i powielane przez kilka milionów czytelników we Włoszech, pochodzące z sieci powiązanych ze sobą portali internetowych, blogów i kont społecznościowych popularnych polityków, usłużnych dziennikarzy i speców od manipulowania opinią publiczną. Ich czytelnictwo zrównało się z liczbą czytelników największego włoskiego dziennika, „Corriere della Sera”. Włochy – ojczyznę wyrafinowanej architektury, malarstwa i poezji – na początku XXI wieku owładnęło szaleństwo.

Kapryśna wola ludu

Szaleństwu na imię Beppe Grillo. Ten znany komik, który przemianował się na ludowego trybuna, w 2009 r. utworzył „Movimento 5 Stelle”, „Ruch Pięciu Gwiazd”. W 2013 r. zagłosowało na tę partię prawie dziewięć milionów Włochów, czyli 25 proc. elektoratu, zmęczonego kolejnymi skandalami Silvio Berlusconiego.

Wbrew oczekiwaniom, Beppe Grillo ze swymi 109 posłami, dysponując drugą siłą w parlamencie, nie spróbował utworzyć rządu razem ze zwycięską wtedy, centrolewicową Partią Demokratyczną (PD). Bo to nie byłaby prawdziwa, stuprocentowa rewolucja. Grillo postanowił czekać na taką rewolucję, zmuszając polityków Partii Demokratycznej do niewygodnego sojuszu z trzecią siłą, czyli ze skompromitowanym Berlusconim i kontestował kolejne rządy współtworzone przez PD. W międzyczasie święcił triumfy (choć przeplatane porażkami, jak przegrane wybory do Europarlamentu w 2014 r., gdy „Ruch Pięciu Gwiazd” zdobył dwukrotnie mniej miejsc niż PD).

Ale najważniejsze było to, że po sześciu latach błazeństw i bierności, duża część Włochów nadal gotowa jest głosować dziś na „Pięć Gwiazd”. W czerwcu 2016 r. partia Grillo zdobyła stanowiska burmistrzów Turynu i Rzymu – choć ucierpiała na tym stolica, sparaliżowana nieudolnością nowej pani burmistrz Virginii Raggi.

Plebiscyt nad Renzim

W pierwszą niedzielę grudnia „grilliści” odnieśli kolejny sukces: w dużej mierze dzięki agitacji Grillo i jego zwolenników, zdecydowana większość głosujących Włochów opowiedziała się w referendum przeciw proponowanym przez premiera Matteo Renziego zmianom w konstytucji. Zmiany miały usprawnić rządzenie krajem, m.in. przez odchudzenie Senatu, uproszczenie ścieżki legislacyjnej i korektę kompetencji władz państwowych i regionalnych.

Grillo, jak zresztą także inni wrogowie Renziego – czyli praktycznie przywódcy wszystkich innych partii poza PD, a także silna opozycja wewnątrz PD – zamienili jednak referendum w głosowanie nad być albo nie być rządu. Co zresztą nieostrożnie podsunął im sam Renzi, deklarując, że ustąpi w przypadku przegranej (co też potwierdził natychmiast po głosowaniu).

Wybory parlamentarne przewidziane są jednak dopiero na początek 2018 r., a prezydent ma obowiązek doprowadzić do wyłonienia nowego rządu w obecnie istniejącym układzie parlamentarnym. Choć więc nie ma powodu do przyśpieszonych wyborów, to najnowsze zwycięstwo „Ruchu Pięciu Gwiazd” daje Grillo psychiczną przewagę: może teraz oskarżać rząd i prezydenta o nieliczenie się z „wolą narodu”, zyskując kolejne procenty w sondażach.

W sieci kłamstw

Fenomen „Pięciu Gwiazd” – partii bez programu, partii kontestacji wszystkiego, co z nią samą niezwiązane (skąd my to znamy?) – w dużej mierze opiera się na firmie „Casaleggio Associati”, która zajmuje się „strategiami internetowymi”, czyli manipulowaniem opinią publiczną. Jej założyciel Gianroberto Casaleggio był zresztą współtwórcą „Pięciu Gwiazd”, redaktorem bloga Grillo i kilku jego książek. Zmarł w kwietniu 2016 r. – odtąd firmę prowadzi jego syn Davide.

W przeprowadzonym niedawno dziennikarskim śledztwie reporterzy portalu „Buzz Feed”, Alberto Nardelli i Craig Silverman, odtworzyli przynajmniej część powiązań między blogiem Grillo a grupą portali internetowych – np. „Tze Tze”, „La Cosa”, „La Fucina”. Rzekomo informacyjne i przedstawiające się jako niezależne (znowu: skąd my to znamy??), dzień w dzień relacjonują one poczynania Grillo, opiewają społeczną wrażliwość „5 Stelle” i opluwają Renziego jako „dyktatora” i „seryjnego kłamcę”.

Okazuje się, że wszystkimi tymi portalami zarządza firma „Casaleggio Associati”. I tak, portal „La Fucina” specjalizuje się w szerzeniu „informacji” na temat zdrowia; prowadzi np. kampanię przeciw szczepieniom lub przedrukowuje artykuły o zbawiennym dla mózgu spożywaniu lodów na śniadanie czy o szkodliwości picia kawy w kapsułkach. O ile jednak „La Fucina” zajmuje się propagowaniem „newsów” szkodliwych dla zdrowia, o tyle „La Cosa” i „Tze Tze” rozpowszechniają niby-wiadomości toksyczne dla umysłu. To głównie z powielanych w nieskończoność postów na tych stronach oraz na blogach i kontach społecznościowych – należących do Grillo i innych polityków „5 Stelle”, np. urodzonego w 1981 r. Manlio Di Stefano, odpowiadającego za politykę zagraniczną partii – Włosi dowiadują się o takich rewelacjach, jak rzekome finansowanie przez rząd USA i Sorosa przepływu migrantów z Libii do Włoch, a także wspieranie przez rząd włoski nielegalnego napływu uchodźców. Na swoim blogu Di Stefano prowadzi „kronikę inwazji”, a w parlamencie domaga się od rządu przywrócenia relacji dyplomatycznych z Syrią i zniesienia sankcji wobec tego państwa.

Coraz częściej portale firmy „Casaleggio” i liderzy „5 Stelle” na swoich blogach publikują „analizy” z „odcinka wschodniego”: o rzekomo nazistowskiej Ukrainie, która tłumi narodowowyzwoleńczy zryw Rosjan na wschodzie kraju. Albo o tym, że to Amerykanie wywołali chaos na Ukrainie.

Komik trojański Putina

Idźmy dalej. Przedstawiający się jako filozof, urodzony w 1983 r. Diego Fusaro, w felietonie o dziarskim tytule „Oto dlaczego stoję za Putinem” (powielonym przez „Tze Tze”) odkrywa, że „Amerykanie wspierają siły neonazistowskie na Ukrainie”, że „potrzebna jest Rosja silna pod względem geopolitycznym i autonomiczna pod względem wojskowym; Rosja, która wie, jak powstrzymać imperializm amerykański, jak powstrzymać napór kapitalistycznej gospodarki amerykańskiej. Ameryka chce dominować nad światem, a Rosja chce świata bipolarnego”, zaś „Europa powinna naśladować Rosję i opierać się USA”.

W czerwcu 2014 r. – gdy Rosja coraz intensywniej atakuje Ukrainę – na blogu Beppe Grillo ukazuje się „analiza” dziennikarza Massimo Finiego o Ukrainie podzielonej rzekomo na dwie części: z jednej strony na „Filoeuropejczyków, powiedzmy, »Niemców«, Polaków”, a z drugiej Rosjan. „Historycznie rzecz biorąc, pierwsi wspierali nazifaszyzm, drudzy byli filokomunistami”. Fini twierdzi, że „Krym to część Rosji”, a „Rosjanie z Krymu zbuntowali się” i wrócili do macierzy.

Wcześniej, w marcu 2014 r., gdy dokonuje się zabór Krymu, Grillo powiela na swoim blogu „analizę” niejakiego Marcello Foa o rzekomo inspirowanych przez USA zrywach obywatelskich, które kiedyś doprowadziły do upadku Miloševića w Serbii, a później Janukowycza na Ukrainie.

Z kolei w maju 2015 r. Giulietto Chiesa – były komunistyczny dziennikarz i korespondent z Moskwy, a dziś autor teorii spiskowych (np. że zamach na WTC był sterowany przez CIA oraz wywiady izraelski, pakistański i saudyjski) i książek opiewających Putina – publikuje na stronie „Tze Tze” swe odkrycie: o szykowanej przez Polskę prowokacji w Rosji, której mieliby dokonać dobrze znający język rosyjski polscy żołnierze-dywersanci…

Tymczasem Nardelli i Silverman odkryli, że często źródłem „newsów” powielanych przez te portale są „Russia Today” (rosyjska telewizja rządowa skierowana na zagranicę) i agencja Sputnik, która szerzy na świecie rosyjską propagandę. Tak oto antyestabliszmentowa „partia ludu” staje się tubą putinowskiej dyktatury, sprzedając rodakom geopolityczną wizję świata rzeźnika z Moskwy.

Zrozumiale motywacje

Ścisłe powiązania między „5 Stelle” i Moskwą demonstruje też – aczkolwiek odżegnując się od filoputinizmu – strona informacyjna „L’Antidiplomatico” (dosłownie: antydyplomata, antydyplomatycznie). Dominują tu teksty krytykujące politykę USA oraz rządu Włoch i popierające Rosję. „L’Antidiplomatico” ostro angażowało się w kampanię przeciw reformie konstytucji Włoch.

Stronę prowadzi Alessandro Bianchi, bliski współpracownik jednego z liderów partii, Alessandro Di Battisty, który w 2014 r. wsławił się wypowiedzią (też zamieszczoną na blogu Grillo), w której zachęcał, by traktować terrorystów z tzw. Państwa Islamskiego jako partnera do rozmów o rozwiązaniu problemów Iraku, gdyż ich „motywacje są zrozumiałe”, nawet jeśli ich metod nie można pochwalić.

Co ciekawe, do 2014 r. Grillo niespecjalnie interesował się Rosją. A jeśli już, to potrafił być krytyczny. W reakcji na ogłoszenie przez „Time’a” Putina „człowiekiem roku” w 2007 r., Grillo na swoim blogu „wybrał” na człowieka roku Annę Politkowską – niezależną rosyjską dziennikarkę, zamordowaną rok wcześniej. Grillo przypomniał, że wybór „byłego podpułkownika KGB” nie był tu precedensem: wcześniej „Time” wybierał na „człowieka roku” np. Hitlera i Stalina, tego „sojusznika nazistów, który zajął Polskę, żeby wyzwolić ją od reakcyjnych urzędników polskich za pomocą kuli w kark w wykopanych rowach w Katyniu” – jak pisał Grillo.

Jaką drogę musiał przebyć Grillo, by w ciągu kilku lat stać się trybem putinowskiej propagandy? Żeby dopuścić do haniebnego wystąpienia w parlamencie swojej 27-letniej posłanki Mary Grande, która w czerwcu 2014 r., w imieniu partii, „informowała” rząd włoski o „obozach koncentracyjnych dla rewolucjonistów z południowego-wschodu Ukrainy”, o „okrutnych akcjach rzeźniczych rządu ukraińskiego przeciw rosyjskim obywatelom, prześladowaniach, masakrowaniu i torturowaniu – tylko dlatego że są Rosjanami” i o żołnierzach ukraińskich, którzy zjadają swe ofiary…

Putin i Rosja to dziś ulubiony temat liderów „5 Stelle”. Ale posłowie tej partii są wszechstronni i zajmują głos w najrozmaitszych sprawach. Opowiadają np, że małżeństwa gejów służą masowej redukcji populacji świata oraz wzmocnieniu rządów i banków, że istnienie syren to oczywista oczywistość, że lądowanie na Księżycu to bujda, a ślady zostawiane na niebie przez samoloty szkodzą zdrowiu…

Rewolucja leni

Przypadek „Ruchu Pięciu Gwiazd” pokazuje, że ludzie nie sprawdzają źródeł, nie czytają zbyt długich analiz (nie czytają żadnych analiz?), a potwierdzenie swoich przed-sądów znajdują w internetowych memach, tweetowych sloganach i pokrzykiwaniach „gniewnych” polityków-hochsztaplerów. Chcą się zbuntować, ale na skróty – dosadnie i bezmyślnie. Chcą krwi, nie zrozumienia. Kompulsywnie klikają „lubię” i „udostępnij” po przeczytaniu zaledwie tytułu „informacji”. I tak samo – czyli byle jak – głosują. Nie szanują siebie i swojego głosu. Wybierają ambitnych ignorantów i starych cynicznych wyjadaczy. I w rezultacie sami hodują sobie gwiezdnego potwora.

Advertisements

Otagowane:, , , , , , , ,

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s

%d bloggers like this: