Po co Żydom pianino w obozie, czyli świat według Samko, Słowaka

 

Bartosz HLEBOWICZ

samko_okladkaPolaków z Węgrami łączą stosunki wyimaginowanego pokrewieństwa – wiadomo, bratanki, do szabli etc. Książka Danieli Kapitáňovej dowodzi, że równie blisko nam do Słowaków, zwłaszcza w dzisiejszych czasach.

 

Samka Tale Księga o cmentarzu to prześmieszny, i zarazem ponury, opis Słowacji sprzed i po upadku komunizmu. Jej narratorem jest niespełna 44-letni przygłup, który zajmuje się zbieraniem makulatury. Mieszka w słowackim miasteczku Komarno, leżącym przy granicy z Węgrami (większość jego mieszkańców to Węgrzy, o czym zresztą Samko nie wspomina). Samko pisze „księgę” (w istocie 150-stronicową książeczkę), ponieważ mu wywróżono, że to zrobi, a także dlatego że mu się ułamało wsteczne lusterko w wózku, którym wozi makulaturę. W oczekiwaniu, aż zostanie przyspawane, Samko może więc zająć się „głupotami”. Pisze o ludziach, z którymi się styka: rodzinie, sąsiadach, znajomych z ulicy. Przywołuje historyjki z przeszłości, z czasów, kiedy rządziła partia komunistyczna, a także opisuje czasy współczesne, po „transformacji”.

Jaki jest Samko? Samko lubi malarstwo, na przykład. Na ścianach ma „bardzo ładne obrazy, które kupiłem sobie własnymi rękami i sam sobie przywiozłem na wózku. No więc mam trzy obrazy. Są bardzo ładne. I mają ładne ramy. Jeden nazywa się Wiosna na nizinie i przedstawia wiosnę na nizinie. Drugi nazywa się Lato na nizinie i przedstawia lato na nizinie. Trzeci nazywa się Zima na nizinie i…” Ale nie zdradzajmy, w ramach suspensu. W każdym razie Jesieni na nizinie Samko nie kupił, „bo nie mieli, ale to było bardzo korzystne, bo na czwartej ścianie mam balkon i nie trzeba mi tam obrazu”.

Lato na nizinie wisi nad telewizorem i Samko często ogląda ten obraz wtedy, kiedy „ogląda telewizor” – tzn. kiedy go nie ogląda, czyli wtedy, gdy jest nieciekawie, bo „tylko mówią”. Samko w telewizorze najbardziej lubi seriale, bo są „dobre i ładne”, ale przede wszystkim, bo „zaczynają się bardzo punktualnie (…). To jest w nich najlepsze”. Prócz tego Samko najbardziej lubi oglądać słowackich sportowców, bo są słowaccy, dzięki czemu ich nie myli, a tak poza to nie lubi oglądać sportu, bo nie zna żadnych sportowców, nie wie, kim są i mu się ciągle mylą. Tylko słowaccy mu się nie mylą.

W stylizowanej na naiwną narracji widać, jak komunizm przeorał umysły ludzi. W oczach Samka oznacza on ład i porządek. Czarne oznaczało czarne, a białe białe. Albo na odwrót. W każdym razie nie było żadnych szarości, półcieni i niedomówień. Reguły były proste, pewne rzeczy się robiło, „żeby nie zostać powiedzianym” i tak było dobrze. Jak się zostało powiedzianym, to można było skończyć w więzieniu. Ale po co ktoś miałby te rzeczy robić, skoro wiadomo było, co za nie groziło? Samko zawsze bał się, że np. złorzeczenia jego ojca na Klementa Gottwalda zostaną powiedziane i partia będzie miała pretensje do niego, że jej o tym nie powiedział, dlatego wolał sam o nich donosić.

Partia wydawała gazetę „Życie Partii”, której nikt nie czytał, ale którą się kupowało z obawy, że się „będzie pociąganym”.

Milicjant Merdzioch zbił siostrę-nauczycielkę tak mocno za seks po pijanemu przed Domem Przyjaźni, że zaczęła się jąkać i już nigdy nie zdołała powiedzieć ani jednego słowa i przestała wychodzić z domu. Ludzie obserwowali, jak Merdzioch na podwórku bił siostrę do nieprzytomności, ale mu „to nie przeszkadzało, bo był milicjantem”. Na koniec ludzie się rozeszli, mówiąc, że kobieta „to sobie zapamięta”.

Największy wpływ na Samko miał dr Gąsior, partyjny, któremu Samko regularnie donosił na rodzinę (np. na ojca, że słucha Radia Wolna Europa) i znajomych.

Księga o cmentarzu nie jest jednak tylko opisem czy karykaturą czasów komunistycznych na Słowacji. Okazuje się, że w 1989 roku nie nastąpiła żadna dramatyczna zmiana, a w każdym razie nie dla ludzi takich jak narrator. Na przykład z ich punktu widzenia Cyganie pozostają nie-ludźmi. Kiedyś przyjechał do Komarna nauczyciel angielskiego z Ameryki. Uczył miejscowych, w tym Cyganów. Kiedy jednak zaczął opowiadać, że Słowacy niczym nie różnią się od Cyganów, ludzie przestali posyłać do niego swoje dzieci, a na koniec Cyganie go okradli. Mimo to, po powrocie do Ameryki pisał, że „na Słowacji ludzie są rasowi”. Samko nie rozumie: „dlaczego pisał, że na Słowacji ludzie są rasowi, jak to nie ludzie, tylko Cygany mu ukradły torby i walizki?”

Sam Samko zaś nie jest „rasowy”, jak wyznaje. Bardzo się denerwuje, gdy widzi w telewizorze film, w którym ktoś jest rasowy wobec Indian i niewolników. Za to jego siostra Iwana jest bardzo dziwna, bo „nie psioczy ani na Pepików, ani na Madziarów. Jak ktoś nie psioczy, to ludzie to widzą i już mu tak nie wierzą, bo jest podejrzany”. Samko nie jest podejrzany, bo psioczy – ale nigdy na Indian czy niewolników, bo przecież „nie jest rasowy”.

Bohater (anty-bohater właściwie) jest człowiekiem myślącym racjonalnie. Jako dziecko chciał się dowiedzieć, skąd na marmurowym stole w domu krew (tak mu powiedział dziadek) – mama wyjaśniła mu, że kupili go, razem z pianinem, na licytacji po Żydach, którzy jechali do obozów. Nie ma się czemu dziwić – no bo po co Żydom pianino w obozie?, pyta Samko.

Prócz Cyganów i Czechów wiele miejsca Samko poświęca Węgrom, a także Mongołom. „Mongoli” byli bardzo kulturalnym narodem, bo, po pierwsze, wymyślili kefir, a po drugie wypędzili z Mongolii Węgrów, „bo ich nikt w świecie nie lubi za to, że są Węgrami”. Przy okazji, „Słowaków to każdy lubi, bo są Słowakami”. Język słowacki jest zresztą najpiękniejszy na świecie („uczyliśmy się tego w szkole i w telewizorze też mówili”), powiada Samko, a najśmieszniejszy jest węgierski. To jest oczywiste, „że jak ktoś coś powie z węgierskim akcentem, to to jest bardzo dowcipne i wszystkich śmieszy”.

Narrator deklaruje, że wszyscy jego przyjaciele zawsze byli Słowakami, choć nigdy nie miał ich zbyt wielu. Właściwie tylko jednego, i był Węgrem.

Nie każdy lubił komunizm, ale pewne rzeczy pozostały niezmienne, jak np. niechęć do innych. Ojciec Samko nie lubił między innymi „Czechów, Węgrów, Rosjan, Żydów, komunistów, Cyganów, spartakiady, pionierów, Socjalistycznego Związku Młodzieży, Ochotniczej Rezerwy Bezpieczeństwa Publicznego, rewolucyjnego Ruchu Związkowego, Słowackiego Powstania Narodowego, Rewolucji Październikowej, Międzynarodowego Dnia Kobiet, Związku Przyjaźni Czechosłowacko-Radzieckiej”.

Transformacja może niewiele zmieniła, ale jednak doskwiera Samko. Bo na przykład już nie może naskarżyć na Skrzeka, właściciela skupu, który od innych przyjmuje mokrą makulaturę (np. od tej „cygańskiej szczurzycy” Andżeliki, wiadomo, czym mu się odpłaca), a od Samko nie. „Ci na Górze” nie mogą wyrzucić Skrzeka, tłumacząc Samce, że przecież sami „chcieliście demokrację” (a poza tym już nie są „tymi na Górze”). „Ja jej wcale nie chciałem, mnie się nikt nie pytał i nie rozumiem, dlaczego dr Gąsior Karol nie może załatwić, żeby Skrzeka wyrzucili ze Skupu. Bo ja żadnej demokracji nie chciałem”.

Znawcy literatury słowackiej twierdzą, że nieustannie obraca się ona, podobnie jak słowacka krytyka literacka*, wokół tematu tożsamości Słowaków i ich wyjątkowości w świecie, a zwłaszcza wśród krajów Europy Środkowo-Wschodniej. Ja bym z tym przekonaniem słowackich pisarzy i krytyków polemizował: bo przecież wszyscy na świecie wiedzą, że najwybitniejszym i najdzielniejszym narodem są Polacy. Co nie?

Daniela Kapitáňová, Samka Tale księga o cmentarzu, tł. Izabela Zając i Miłosz Waligórski, Pogranicze, Sejny 2015.
* Patrz też najnowszy numer pisma „Pobocza” (1/42 2016), poświęcony m.in. nowej literaturze słowackiej, a w nim m.in. tekst Macieja Roberta „Pavol Rankov. Przezwyciężyć kompleks”.
Advertisements

Otagowane:, , , , , ,

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s

%d bloggers like this: