Kościół włoski, uchodźcy i polska ksenofobia

 

„Na terenach kościołów w Lombardii przyjęliśmy 1450 migrantów w 133 strukturach diecezjalnych [dane z początku czerwca 2016 r]. Prócz tego migrantów przyjmują zakony i parafie. Przynajmniej 30 procent migrantów otrzymuje pomoc od instytucji i wiernych katolickich. Ale jeśli potrzeby okażą się jeszcze większe, zrobimy więcej”.

Uchodźcy. Nie ma dnia bez tragedii. Wczoraj zatonął kolejny ponton z uchodźcami, ledwie odbili z brzegów Libii. Utopiło się co najmniej dziesięć kobiet. Włoska straż przybrzeżna uratowała 107 osób. Jak Kościół włoski pomaga uchodźcom?

W wywiadzie dla „La Repubblica” kardynał Angelo Scola, arcybiskup Mediolanu, mówi o uchodźcach i o tym, jak Kościół w jego regionie stara się im pomagać.

angelo-Scola

Kardynał Scola o politykach i sumieniu:

„Liczba miejsc, w których uchodźcy wychodzą na brzeg, ogromna liczba osób, w tym dzieci, które tragicznie umierają, oznacza, że żadna polityka, która zakładałaby stawianie barier albo zamykanie się, nie może być zaakceptowana”.

Zdaniem arcybiskupa Scoli, utrzymywanie ludzi w bezczynności jest nie do przyjęcia i służy tylko wzrostowi niepokojów, dlatego niesłuszne jest przetrzymywanie ich w obozach. „W ośrodkach katolickich w Mediolanie staramy się angażować ich w drobne prace na rzecz całej grupy, ale biurokracja robi problemy”.

Arcybiskup, odpowiadając na pytanie o opór niektórych burmistrzów, odpowiada: „Strach to zjawisko, nad którym trzeba się pochylić. Często wiąże się z brakiem wiedzy. Niewielu wie, że Włochy przyjmują o wiele mniej uchodźców niż Iran, Jordania, Liban czy Turcja. Do wykonania jest olbrzymia praca edukacyjna.

Z drugiej strony, arcybiskup zauważa, że „wśród osób świeckich świadomość jest znacznie większa niż by się mogło wydawać. Droga jest wytyczona: włączanie się w proces mieszania się kultur i umiejętne nim kierowanie. Rozważna gościnność, która koncentruje się na integracji obywatelskiej tych, którzy chcą zacząć nowe życie na naszym kontynencie. Jedyna droga, żeby przezwyciężyć strach”.

W wywiadzie dla „La Repubblica” arcybiskup wskazuje, jaka rola spoczywa teraz na Włoszech, gdy polityka Niemiec, Austrii i postawa państwa bałkańskich utrudniają pomoc uchodźcom.

Kardynał mówi o potrzebie utworzenia nowej Unii Europejskiej, ale myliłby się ten, kto by rozumiał to jako populistyczne wezwanie do budowania prymitywnej konfederacji „suwerennych” państw narodowych. Scola snuje wizję nowego planu Marshalla i nowego porządku światowego, które by pozwoliły należycie reagować na palące problemy. Chodzi o pracę na rzecz takiego projektu, który po prostu pozwalałby na szybkie pomaganie ludziom w potrzebie. Scola widzi tu szczególną rolę Włoch, które z racji swego położenia geograficznego, a także pewnej „elastyczności społecznej i kulturowej” mogłyby i powinny temu procesowi przewodzić.

Zdumienie. Czym się zajmuje kardynał Angelo Scola, arcybiskup Mediolanu? Polityką? Walką z aborcją? Budowaniem za pieniądze narodu kolejnych kościołów i „katolickich uniwersytetów”? Nie, włoski hierarcha zajmuje się organizowaniem pomocy dla uchodźców. Taki paradoks: u nich pomaga się prawdziwym uchodźcom, a u nas się walczy z wyimaginowanymi obcymi, bo tych prawdziwych jak na lekarstwo.
Pamiętam moją rozmowę facebookową sprzed paru miesięcy ze znajomym Włochem. Opublikował zdjęcie rodziny uchodźców zalegającej na trawniku niedaleko dworca głównego w Rzymie. Upał, oczywiście brak dachu nad głową, cały nieliczny dobytek rozrzucony wokół. Obraz nędzy, w normalnych ludziach budzący odruch litości. Ale nie w moim znajomym. Jego komentarz dotyczył… zaśmiecania miasta i tego, że się na to pozwala.
Gdy chodzę po ulicach Rzymu, Florencji czy Neapolu, w niektórych miejscach śmieci trzeba wręcz odgarniać stopą, albo przeskakiwać nad nimi. Tak samo nad psimi kupami, którymi nagminnie srają ich właściciele (choć trzeba przyznać, że większość – na moje oko – zbiera te kupy. Wystarczy jednak paręnaście osób w dzielnicy, które tego nie robią, by zmarnować wysiłek całej reszty). Trudno mi osądzić (mój włoski znajomy na pewno jest w tym ode mnie lepszy), czy te śmieci wyrzucają na chodnik rasowo czyści tubylcy, czy przybysze z Afryki. Ale wiem to, co widzą moje oczy, a one widzą na przykład białych (na tyle, na ile Włosi są „biali”) rodziców z dzieckiem przed przedszkolem, którzy wysiadając z samochodu wyrzucają zużyte chusteczki higieniczne wprost na ulicę. Włochów, którzy wyrzucają niedopałki tam, gdzie stoją, choćby kosz na śmieci stał metr obok – NIGDY jeszcze nie widziałem, że ktoś wyrzucił niedopałek gdzie indziej niż na ulicę.
Ale mój przysłowiowy Valerio martwi się tobołkami Afrykanów, rozrzuconymi na trawniku. No jakże to tak? W stolicy? Na trawniku? Tak sobie siedzieć po prostu?
Tak naprawdę nie mam nic do Valerio. Ale mam pretensje do pewnej pani, mojej rodaczki, która jękliwym głosem, wykorzystując tragedię paryżan podczas ataku terrorystycznego, obwieściła, że Polska nie przyjmie nawet marnych siedmiu tysięcy uchodźców, na co po długotrwałych negocjacjach przystał poprzedni rząd, gwarantując sobie prawo do wszelkich możliwych kontroli tychże niedoszłych przybyszów. No więc jękliwa-lękliwa pani, którą na pośmiewisko całego kraju uczyniono premierem, wykorzystała paryskie ofiary do zademonstrowania swojej partyjnej ksenofobii, łżąc przy tym o „milionie uchodźców” z Ukrainy, którym Polska rzekomo pomaga. Wszystko kosztem honoru Polski. Pani premier na zdjęciach często widnieje w pozycji klęczącej w kościele, tuż obok swego pana. Wiem, że polski Kościół zbiera i śle pieniądze oraz ubrania na pomoc uchodźcom, pierwsze rodziny nawet już przyjął, ale nie słyszałem nigdy, żeby polski arcybiskup skrytykował panią premier za tę niegodną i cyniczną decyzję.
Najbardziej przykre w tym wszystkim, że pani premier studiowała etnologię, czyli z definicji powinna okazywać empatię obcym. Zainteresowanie innymi i rozumienie – a nie zimne serce i stwardniały mózg. Tak powinno być, ale okazuje się, że jak we wszystkich innych rolach, z których jest znana publicznie pani Beata, tak i w tej nie zdaje egzaminu.
Ile epok świetlnych dzieli polskich katolików od katolików włoskich?
Bartosz Hlebowicz

(wywiad z kardynałem Angelo Scolą w “La Repubblica”, 03-06-2016)

Patrz też: Ponton w klasie – lekcja o tragedii imigrantów
Italii czar albo słowotok solidarności

Reklamy

Otagowane:, , , ,

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s

%d blogerów lubi to: