Melania Mazzucco: To ty jesteś moją przyszłością

 

mazzucco_nascita

 

(przekład nieoficjalny)

Dziecko, które przyszło na świat w błocie, pod nowym murem

Narodziny w obozowisku Idomeni, Grecja

Ty musisz żyć. Dla samego siebie, drobne stworzenie bez imienia, które przyszło na świat pod niebem pełnym deszczu, na materacu z błota. Ale i dla nas, którzy patrzymy na ciebie wzruszeni i pełni obłudy: gotowi opłakiwać cię, gdy umrzesz, ale nie przyjąć cię, gdy żyjesz. Jesteś entym – kolejnym zbyt wielkim numerem w sumie o niezliczonych zerach. Jeżeli woda, którą cię obmyto, nie była zbyt zimna, jeżeli drobnoustroje i bakterie, które mnożą się w cuchnącym szlamie ugniatanym butami na słaniających się ze zmęczenia nogach nie zakażą rany po pępowinie, będzie to znaczyło, że i nam zostanie wybaczone.

Któregoś dnia dowiesz się, jak i dlaczego odebrano ci wszystko, w tym prawo przynależenia w pierwszych chwilach twego życia do tych, którzy cię stworzyli. Zamiast tego cały świat zobaczył cię golutkiego, bezbronnego, niewiele większego od ręki, która cię podtrzymuje. Jeżeli pozostaniesz na tym kontynencie, to kiedyś spotkasz nas w szkole, na uniwersytecie, w pracy i nie będziesz mógł się powstrzymać, żeby nie zapytać, gdzie byliśmy, kiedy twoja ciężarna mama przepływała przepiękne morze, w którym my zażywaliśmy kąpieli, albo szła w deszczu poboczem drogi, która nie prowadziła donikąd. I dlaczego nikt nie wziął jej pod dach albo nie użyczył jej łóżka – jej, która nawet wśród ostatnich była ostatnią. Patrząc na rodzica twego kolegi czy na swego pracodawcę, będziesz się pytał, czy był wśród tych, którzy uważali twą matkę za zagrożenie dla swej tożsamości, religii czy dobrobytu. Czy był jednym z tych, którzy rozróżniali jej potrzeby w oparciu o wyobrażone przez nich bezpieczeństwo regionu, z którego pochodziła i klasyfikowali towarzyszy jej podróży na tych, którym przysługiwały jakieś prawa i tych, którym nie przysługiwały. Czy też był jednym z tych, którzy ci pomogli, dając coś do zjedzenia, podwożąc czy podarowując namiot, pod którym się urodziłeś. Namiot, który, prawdę powiedziawszy, nic nie kosztuje – wiesz, młodzi ludzie mieszkający na tym kontynencie nie używają ich nawet, gdy jadą na wakacje. Żałosna ta pomoc, mógłbyś pomyśleć – „ponieważ moja mama nie prosiła ani o jedzenie, ani o namiot, chociaż oczywiście tego też potrzebowała, ale prosiła o to, co dla was jest najważniejsze”. O uznanie za istotę ludzką i prawo, by marzyć o przyszłości dla siebie i dla ciebie. To naprawdę jedyna rzecz, która pcha ten świat do przodu i pozwala mu nieustannie się odradzać.

Być może powiedzą ci, że wiele lat temu Europa była jedną wielką ruiną, po wojnie gorszej czy takiej samej jak ta, przed którą uciekli twoi bliscy. Pamiętając, że nie przyjęli chociażby jednego uchodźcy, że pozwolili zatonąć statkom, które transportowały ludzi skazanych na śmierć, przysięgając, że skandal się nie powtórzy, ludzie, którzy mieli kierować nowym światem ułożyli chwalebne konstytucje i podpisali doniosłe, zobowiązujące traktaty. W 1951 roku Konwencja Genewska zatwierdziła, że „żadne umawiające się Państwo nie wydali lub nie zawróci w żaden sposób uchodźcy do granicy terytoriów, gdzie jego życiu lub wolności zagrażałoby niebezpieczeństwo”… Faktycznie, nie wydalono ani twojej matki, ani ciebie. Ale też nie przyjęto was. Jesteście tam, oboje – nie wiem nic o twoim ojcu – zawieszeni, w wilgotnym prymitywnym kokonie namiotu. Zatrzymano was – tak jak się to robi z rzeką, budując tamę, która powoduje zalanie terenu dookoła. Ale jak wszyscy dobrze wiedzą, woda zawsze znajdzie drogę. Ty znalazłeś.

Jeżeli któregoś dnia, w Niemczech, Szwecji czy Danii, spotkasz mnie, zapytaj mnie, gdzie byłam 12 marca 2016 roku. „Byłam przy twoich narodzinach – odpowiem ci – życzyłam ci, żebyś przeżył, napisałam o tobie”. Ty mi odpowiesz: to było za mało. Ale trzeba lat. A ja wciąż mam sposób, żeby pokazać ci, że uważam cię za cenniejszego od plastiku, który cię otacza, że to ty jesteś moją przyszłością, a także przyszłością unii narodów i ludów, z której chciałabym być dumna jako jej uczestniczka. Żeby pokazać ci, że cię uznałam.

 

MELANIA MAZZUCCO, wybitna współczesna pisarka włoska, „La Repubblica” (13.03.2016), przekład nieoficjalny Bartosz Hlebowicz.

http://www.repubblica.it/esteri/2016/03/13/news/idiomeni_bimbo_nato_profughi-135355575/?ref=fbpr

Advertisements

Otagowane:,

One thought on “Melania Mazzucco: To ty jesteś moją przyszłością

  1. Alicja Molenda Marzec 14, 2016 o 7:10 pm Reply

    Piekne, wzruszajace i zarazem bardzo smutne.
    Dzieki Bartek za ten wpis.

    Lubię

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s

%d bloggers like this: